wtorek, 27 grudnia 2011

Susan popracowała w Święta ;)

I wydziarała ramkę ;)
Już od tygodnia walczę z jakąś francą żołądkową. Najpierw myślałam, że to trzydniówka, ale... u mnie właśnie mija tydzień... Energii życiowej ubywa mi z dnia na dzień ;) niemniej obrazek postanowiłam skończyć nie bacząc na to, ze termin złośliwie wziął i minął. Osobiście uważam, że czas świąteczny kończy się 2 lutego i tego postanowiłam się uczepić jak tonący brzytwy. Jeśli ktoś chciałby dołączyć do mojej brzytwy to zapraszam ofkors ;)


Doszłam do wniosku, że jeszcze jeden reniferek i nie ręczę za siebie ;) ;) ;)

No to Wesołych póki co i szampańskiego!

6 komentarzy:

Terenia pisze...

Cieszę się,że nie jestem sama.
W grupie zawsze raźniej, a za niecały rok znowu Święta......
Tylko,że ja muszę najpierw poszukać moje robótki upchane głęboko.

Wesółego po Świętach !!!

barbaratoja pisze...

Zastanawiam się, czy ta brzytwa nas wszystkie utrzyma. Ja oczywiście się do Was dołączam;-)

5.monika pisze...

Ja też się chwytam:))
Zdrówka dla Ciebie:)

Aploch pisze...

A czy brzytwa jest długa jak maczeta???

ann_margaret pisze...

Oj mi też te reniferki zaczynają wychodzić bokiem;)
Ale dociągniemy razem do końca na tej brzytwie, prawda?:))

Susan pisze...

Terenia szukaj! Trza dziarać póki magia Świąt działa ;)

barbaratoja, ojtam, ojtam, utrzyma nie bojsia ;) Wskakuj!

5.monika, dzięki!

Aniu, maczeta mi się źle kojarzy. Wstyd przyznać ale kiedyś maczetami zarąbali człowieka na moich oczach a ja myślałam, ze kręcą film... Pozostańmy przy brzytwie może, co?

ann_margaret, a jasne, że tak!