poniedziałek, 3 października 2011

żyję, jestem, nie działam...

trudno uwierzyć ale są takie miejsca gdzie prąd i światło działa tylko 2 godziny dziennie, internetu nie ma, ciepłej i czystej wody tym bardziej. I to wszystko za jedyne 155$ za noc.

Zaginęłam w Afryce, ale już dziś z przygodami dotarłam do cywilizacji. W nocy przysiędę i podsumuję co tam u nas.

Przepraszam za milczenie i nieterminowość. Niestety czasami ludź wyżej dupy nie podskoczy i koniec. Niezależne te czynniki były ode mnie i nie spodziewałam się takiego obrotu.

Do wieczora!

8 komentarzy:

Kankanka pisze...

Aploch oszalała!

Agata pisze...

zatem witamy ponownie na łonie cywilizacji :)

madziula pisze...

dobrze że żadne dzikie zwierza Cię nie pożarły :)

Kinia pisze...

No właśnie, popieram Madziulę ;O) Dobrze, że ocalałaś

ann_margaret pisze...

Ale masz przygody...
Dobrze, że już wróciłaś:)

aeljot pisze...

Rzeczywiście, przygodowa dziewczyna z Ciebie :)

haftytiny pisze...

ależ niesamowita jesteś, siedzisz w Afryce i organizujesz SAL zimowy! podziwiam

ira pisze...

Nie zaszkodziłoby gdybyś się z nami i tą Afryką podzieliła :)